Fotograf Warszawski

między ciszą, a ciszą


 

Termometr wskazywał ponad 30 stopni w cieniu, a liście na drzewach milczały, jak zahipnotyzowane. Totalny bezruch i skwar. Wystarczyło jednak przekroczyć próg drewnianego domu, zrobić kilka kroków po skrzypiącej podłodze, by znaleźć się za kotarą przyjemnego chłodu. Powietrze w tym pokoju pachniało starymi książkami, których na półkach, regałach i komodach było przynajmniej kilkaset. Od „Lalki” przez „Przeminęło z wiatrem” po literaturę faktu, współczesne kryminały i poezję. Jednym słowem całkiem sporych rozmiarów prywatna leśna biblioteczka. To chyba moje ulubione pomieszczenie w tym uroczysku. Za dnia dawało chłód i atmosferę przedwojennej czytelni w gmachu Polskiej Akademii Nauk, by wieczorem zmieniać się w najbardziej przytulny kąt do picia zielonej herbaty i spisywania podróżniczego dziennika. Zacząłem czytać dwie książki z dolnego regału. Dokończę, gdy wrócę tam jesienią.


Comments are closed.

Feedback
0

error: Content is protected !!