Fotograf Warszawski

uroczysko Halin


 

Gdy wioski wokół Puszczy Bolimowskiej zasypiały cicho, w samym sercu lasu zaczynała się nocna zmiana. Siedząc pod prawie 200-letnim dębem słychać było odgłosy buszujących w pobliżu zwierząt. Drewniana chata z kaflowymi piecami i skrzypiącymi schodami była nam domem, a owczarek niemiecki spał przy naszych leżakach. Uroczysko Halin to miejsce, które na mapie naszych podróży bez wątpienia jeszcze się pojawi. Byliśmy tu zaledwie kilkanaście godzin, a baterie udało się nam naładować na cały, długi tydzień. Teraz marzy nam się, by tu wrócić w jesienny, deszczowy weekend. Las po deszczu musi pachnieć tu niesamowicie.


Comments are closed.

Feedback
0

error: Content is protected !!